O autorze
dziennikarz mody

obserwuj mnie:
Twitter
Instagram

Fashion Stage, czyli openerowa strefa mody i 9 wyselekcjonowanych marek!

namiot Fashion Stage
namiot Fashion Stage fot. Marcin Brylski
Open'er to gigant. Kilkadziesiąt koncertów i dziesiątki tysięcy ludzi. Chodzi głównie o muzykę, to jasne, ale nie tylko. To również sporo ciekawych inicjatyw i akcji dodatkowych. Jedną z nich jest Fashion Stage. Wyselekcjonowani projektanci, butiki, pokazy mody i filmy o tematyce modowej. A to wszystko w centralnym punkcie, blisko sceny głównej. Nie da się tu nie trafić.

Muzyka z modą idą w parze właściwie od zawsze. Inspirują się wzajemnie. Korelują. Open'er Fetival to miejsce idealne by połączyć swe siły. W końcu sam festiwal, to też moda i określony sposób bycia. Co roku organizatorzy wybierają projektantów i marki, które zapraszają do ogromnego namiotu Fashion Stage. Pośrodku stoi długi wybieg, na którym od godz. 20.00 do 0.00 w półgodzinnych odstępach odbywają się pokazy, a wokół indywidualnie zaaranżowane stoiska z kolekcjami. Co ciekawe w strefie tej, można pokazać się tylko jeden jedyny raz. W tym roku wybrano dziewięciu naprawdę odmiennych projektantów i marki, które prezentują przekrój od street wear'u i mrocznych klimatów, po geometryczne formy i nowoczesne konstrukcje, a na wygodnych dzianinach i basic'u kończąc. Wśród nich Maciej Sieradzky z Projeckt Runway, znana z Łódzkiego Fashion Weeka Monika Ptaszek, Damian Konieczny z programu Projektanci na Start, szalony duet Sowik Matyga, królowe dzianin WEARSO i Lous, bardzo geometryczna Monika Gromadzińska, konceptualna Alicja Fraczek oraz wyznawczyni slow fashion - Carbon B.C Ich gust muzyczny jest tak różnorodny jak oni sami, bo koncerty, podczas których chcieli skakać pod sceną to zarówno Pearl Jem, MGMT, Kamp!, jak i Faith No More, Banks, a nawet Viadrina.



Dodatkowo do udziału zaproszono Warsaw Fashion Film Festival, który od trzech lat jest pierwszym i jedynym ogólnopolskim festiwalem filmów o tematyce modowej. Zarówno na dużym wybiegowym ekranie, jak i festiwalowej strefie kina letniego obok wybiegu, zobaczyć można zwiastuny światowych dokumentów o takich postaciach jak Diana Vreeland, Carine Roitfeld, Vidal Sassoon czy Bill Cunningham oraz najlepsze polskie krótkometrażowe fashion filmy z trzech konkursowych edycji.



Jeśli jesteście na terenie festiwalu zajrzyjcie tu koniecznie. Jeśli Open'er to nie wasza bajka i tak poznajcie sylwetki tegorocznej dziewiątki, naprawdę warto.

Marcin Brylski: Jesteście bywalcami Open'era?


Sowik Matyga: Po połowie. Matyga mniej, a ja Sowik jestem festiwalowiczką na 100%!

Monika Gromadzińska: Raczej wybiórczo, to mój drugi raz, ale jest ciekawie, świetna atmosfera.

Carbon: Jestem z Gdyni, więc już od lat spędzam czas na Open'erze.

Damian Konieczny: To mój pierwszy raz, liczę na ciekawe doświadczenie i przygodę.



Jak się tu czujecie?

Sowik Matyga: Bardzo dobrze, na luzie, wakacyjnie, spokojna atmosfera, organizacja się spisała.

Maciej Sieradzky: Olbrzymia przestrzeń. Niestety nie mogę wszystkiego ogarnąć tak, jakbym chciał ze względu na stoisko. Dobrze, że jesteśmy blisko sceny głównej i słychać trochę muzyki.

WEARSO: Ja ogólnie nie przepadam za tłumami, więc wciąż się tu odnajduję, ale idzie mi całkiem dobrze. Integrujemy się w grupie i traktujemy to trochę jak małe wakacje.



Muzyka w Waszej twórczości i w pokazach jest ważna?

Sowik Matyga: Jak najbardziej. Często się nią inspirujemy, bo towarzyszy nam na co dzień. Ostatnio jesteśmy na fali z Glitchem i Basqiatem.

Monika Gromadzińska: Zwłaszcza do pokazu jest niezwykle istotna. Korzystam głównie z polskich wykonawców, staram się też promować młodych i znajomych, np. Stendek, który był w line upie zeszłorocznego Open'era.

Carbon: Owszem jestem prywatnie z muzyką bardzo związana i niewątpliwie wpływa to też na moją twórczość. A do pokazu wykorzystuję brzmienia ulubionego lokalnego, tórjmiejskiego DJa Ebola Ape.

Lous: Obydwie z moją wspólniczką jesteśmy wręcz psychofankami Roisin Murphy i trochę nas to ukierunkowało twórczo. Poza tym sama śpiewam z pięcioma dziewczynami w zespole Laura Palmer, który ma trochę kabaretowy charakter, więc muzyka jest dla nas istotna.

PtASZEK: Jasne. Zarówno ja, jak i marka jest w klimatach rock and roll'owych, grunge'owych, a muzyka do moich pokazów jest zawsze pisana na zamówienie.



Czego się spodziewacie po udziale w Fashion Stage?

Monika Gromadzińska: Przede wszystkim promocji. Trochę większej rozpoznawalności, trochę kontaktów na przyszłość.

Carbon: Jest to dla mnie teren badawczy. Moja pierwsza autorska kolekcja i zetknięcie się z pierwszymi klientami.

Maciej Sieradzky: Dobrej zabawy po prostu. W końcu jest to festiwal, nie można się ciągle spinać we wszystkim. Organizacja jest ok, atmosfera też bardzo wyluzowana.

Damian Konieczny: Przede wszystkim zależy mi na wymianie informacji i poznaniu nowych ludzi oraz reakcji klienta. Poza tym lubie brać udział w nowych inicjatywach.

Ptaszek: Obserwacji, wniosków, poznania nowego środowiska.



Nastawiacie się bardziej na promocję czy na sprzedaż?


WEARSO: Bardziej na komunikację o marce. Cieszę, że jesteśmy po prostu w kolejnym, nowym miejscu.

Carbon: Przede wszystkim na promocję i poszukiwania ludzi dojrzałych konsumpcyjnie.

Alicja Fraczek: Zdecydowanie promocja. Koncentruję się na rozpoznawalności marki, na pokazie mody. Poza tym moje stoisko jest bardzo czyste, proste i spójne z niewielką ilością ubrań.



3 słowa o marce i gdzie można Was znaleźć na co dzień?

Sowik Matyga: Jesteśmy marką dwóch zaprzyjaźnionych dusz - Martyny Sowik i Mili Matygi. Poznałyśmy się na studiach w ASP i okazało się, że kochamy te same rzeczy, po prostu. Fun Page sowik matyga

Monika Gromadzińska: Lekka awangarda ograna w sposób użytkowy, w sam raz dla "ulicy". www.gormadzinska.com oraz fun page monikagromadzińska

WEARSO: Ubrania z bawełny organicznej, które są dość uniwersalne, ale mają swój tweest i rozpoznawalny element dodany. Butik ul. Mokotowska 62 i www.wearso.com

Carbon: To kwintesencja slow fashion. Skupiam się na tworzeniu dobrych spodni, czyli różne fasony, kształty, dopasowane do odmiennych damskich sylwetek. Głównie z tkanin wytrzymujących próbę czasu i zmieniającej się mody. www.carbonbc.pl

Maciej Sieradzky: Na razie mam linię stricte sprzedażową dzky., którą charakteryzuje nacinana eko skóra nadająca rzeczom efek trójwymiarowości. Jestem na platformie shwrm.pl, a już za chwilę rusza sklep wirtualny na www.maciejsieradzky.com

Lous: Stawiamy na funkcjonalność i wygodę, dlatego m.in. dodajemy do naszych sukienek kieszenie, co jest bardzo praktycznym podejściem. A tworzymy z najlepszych dostępnych w naszym kraju dzianin, czyli polskie materiały i polska produkcja. Jesteśmy na platformie shwrm.pl

Damian Konieczny: Moja marka, to proste myślenie, tzn. połączenie minimalizmu i konstrukcji w nowoczesnym i nieskomplikowanym wydaniu. Fun page Damian Konieczny, strona rusza niebawem.

Alicja Fraczek: Moje rzeczy to prosta forma + faktura. Skupiam się na detalach i tkaninach, a rzeczy są adresowane dla osób lubiących wyróżniający element w swoim stroju. www.alicjafraczek.pl

PtASZEK: Tworzę fashion street wear o undergrandowym wpływie. Marka skierowana jest głównie do facetów, ale do każdej kolekcji projektuję mini kolekcję damską spójną z motywem tej męskiej. www.ptaszek.com.pl



Co przywieźliście ze sobą na stoisko?

Sowik Matyga: Naszą najnowszą kolekcję prezentowaną na Fashion Weeku w Łodzi, elementy starej kolekcji i trochę wariacji nt. basic. Jest różnorodnie, bo nie szufladkujemy naszych potencjalnych odbiorców.

Monika Gromadzińska: Wybrane rzeczy z dwóch ostatnich kolekcji. Selekcji dokonałam pod kątem festiwalu. Tego, co się może sprawdzić stylizacyjnie, co przyda się na co dzień.

WEARSO: Ubrania z bawełny organicznej, które są casualowe, ale odnajdują się właściwie w każdej sytuacji przez krój i gamę kolorystyczną. Mamy tę podstawową, czyli biel-czerń-szarość oraz wakacyjne, nasycone kolory.

Carbon: Ubrania bazowe w geometrycznych cięciach, czyli sylwetki składające się ze spodni i gór oraz tuniko-sukienki w ponadczasowej czerni, która dla mnie oznacza dojrzałość i szlif.

Maciej Sieradzky: Tańszą i użytkową linię dzky. Barwione jeansowe plecaki, torby z eko skóry, openerowe tank topy z nadrukiem plecionki, bluzy.

Lous: Część ostatniej kolekcji składającej się z letnich sukienek z dzianiny bawełnianej w 4 kolorach: biel, czerwień, czerń i granat oraz wierzchnie nakrycia w postaci kimona + t-shirty. Mamy także specjalny openerowy projekt ręcznie farbowanej sukienki. To zmodyfikowana, letnia wersja naszego bestsellera.

Damian Konieczny: Mam ze sobą kolekcję inspirowaną sztuką japońską z szerokim wyborem ubrań od bluzek, przez koszule i sukienki.

Alicja Fraczek: Nową kolekcję bazująca na nadrukach na zasadzie kontrastu bieli i czerni.

PtASZEK: Ostatnią kolekcję wiosna/lato Sonoma, czyli klimaty typu: kalifornijska plaża, mrok i rock and roll.



To teraz przedział cenowy. Od ilu złotych można kupić Wasze rzeczy i czy są jakieś specjalne promocje?

Sowik Matyga: Od 50 zł za top i w górę do 2000 tys. zł za kolekcję wybiegową, ale zawsze można się targować.

Monika Gromadzińska: Około 150 zł za bluzę czy sukienkę, a 500 zł za kurtkę typu bomber z nadrukiem. Ceny tu są bardziej promocyjne niż w regularnej sprzedaży.

WEARSO: Tshirt od 100 zł, po płaszcz za 500 zł.

Carbon: Dobrze skrojone i solidnie wykończone spodnie w cenie od 380 zł.

Maciej Sieradzky: Od 60 zł za tank top, 100 zł za worek jeansowy, po 260 zł za bluzę.

Lous: Najtańsza jest bluzka za 180 zł, a najdroższa sukienka z jedwabiu za 600 zł. Drobna obniżka jest oczywiście możliwa.

Damnian Konieczny: Wszystkie ceny są "openerowe": dzianinowa bluzka 100 zł, a kurtka z wełny i skóry 450 zł.

Alicja Fraczek: Sukienka w cenie 110 zł i bomber jacket za 260 zł

PtASZEK: T-shirt w cenie 145 zł, a koszt skórzanej kurtki bejsbolówki to 900 zł.



Trwa ładowanie komentarzy...