VISTULA fashion show, czyli warszawska plaża, sławny Tony Ward na wybiegu i męski świat mody. Czy na pewno taki męski?

finał pokazu
finał pokazu fot. Marcin Brylski
Setki ludzi. Może nawet tysiąc. Na środku Poniatówki ogromny transparentny namiot, obok trucki z jedzeniem i alkoholem. Mnóstwo światła. A to wszystko przez VISTULĘ! Ich pokazy zawsze są bogate i bardzo drogie. Pytanie czy to im się naprawdę opłaca i co z tego wynika dla mody?

Kiedy to na światowych wybiegach moda męska ma swoje odrębne Fashion Weeki, u nas tak ogólnie, krajowo wciąż pozostaje tematem pobocznym. Nawet projektantów specjalizujących się w męskiej odzieży jest tylko kilku. Nadal więc czekamy na rozwój, na zmiany, na boom. Nie da się jednak ukryć, że na żadnym innym pokazie, prócz marki Vistula nie obejrzymy aż tylu mężczyzn zebranych "w imię" ubrań i mody. Ale... wydarzenie to można śmiało rozpatrywać pod dwoma aspektami: jako pokaz i event bardzo towarzyski.
Goście też dzielą się na dwie kategorie - Ci pierwsi, zainteresowani prezentacją kolekcji na wybiegu (choć tak naprawdę sezon jesienny powinien być prezentowany wiosną lub przynajmniej wczesnym latem). I drudzy, obecni dla samego wyjścia z domu, rozmów i morza dobrego alkoholu. Usłyszałem też uwagi, że było niewiele celebrytów, że pierwszy rząd nie był okupowany przez gwiazdy. Ja tam wcale nie żałuję, bo widziałem za to mnóstwo osób z branży modowej, dziennikarzy i stylistów. Mam tylko nadzieję, że to ten pierwszy aspekt zadecydował o ich obecności...




MĘSKI ŚWIAT

Vistula dumnie mianuje się jako MEN'S WORLD. Ten jeden, prawdziwy. Czy słusznie? Otóż na wybiegu w ciekawej i solidnej, a zarazem surowej scenografii rzeczywiście zaprezentowano bardzo męski i nieprzekombinowany ubiór. Prostą klasykę oraz elegancję zmiksowaną ze stylem miejskim i codziennym. Cały pokaz był podzielony na trzy wyraźne części: stonowaną w kolorach, swobodną i niezobowiązującą, drugą, niby bardziej odważną i nowoczesną, okraszoną wieloma detalami i mocnymi kolorami oraz ostatnią wieczorową, choć klasycznie niezwykle „zachowawczą”.
Zobaczyliśmy więc dużo szarości i czerni, zestawów złożonych z marynarek lub skórzanych kurtek. Eleganckie spodnie często zastępowano dżinsami. Pojawiły się wyraziste barwy czerwieni, turkusu, kobaltu, beżu, kolor ceglasty i miodowy. Wśród mnogiej ilości wybiegowych setów, kilka wyróżniało się głównie fakturą, jak welurowa marynarka w lamparcie cętki czy deseniem - garnitury w szeroką pomarańczowo-niebieską kratę albo zestawieniem - motocyklowa kurtka założona do smokingowych spodni z szerokim pasem oraz detalami, np. płaszcz z futrzanym kołnierzem (oby sztucznym!).
Właśnie a' propos detali, tu trzeba powiedzieć coś jeszcze. Podobały mi się akcenty w postaci kolorowych skarpetek odznaczających się wyraźnie przy spodniach o długości 7/8, kwiaty-przypinki w butonierce (choć wpięte w klapę marynarki nadto wysoko) oraz wzorzyste, jedwabne szale, które zwisały luźno pod marynarką, powiewały na marynarce albo chusty arystokratycznie zawiązane wokół szyi i wpuszczone w białą koszulę. Okazuje się, że młody facet też dobrze w nich wygląda i nie musi być to tylko znak rozpoznawczy zagranicznych emerytów.

W ten sposób niewątpliwie unowocześniono mężczyznę, a detale te mogą stać się atrybutem współczesnego eleganta. I pomimo, że zaprezentowano już i tak zbyt szerokie spektrum męskiej szafy jak na jeden pokaz, co powodowało lekko chaotyczny miszmasz. To w tym wszystkim zabrakło mi jeszcze much. Nie tych czarnych, eleganckich w wersji wyjściowej, ale codziennej, uwspółcześnionej. Bo jak to ostatnio zgodnie określono w tekście Aleksandry Zawadzkiej mucha bezsprzecznie wypiera krawat. A jeśli to ona jest już potwierdzonym atrybutem teraźniejszej elegancji, to marka przedstawiająca się niejako ambasador tej męskiej definicji powinna zareagować.
Oczywiście mam na uwadze, że Vistula to polska marka ubierająca polskich facetów, głównie wizytowo i biznesowo, więc z marketingowego punktu widzenia taką musi pozostać. Jednak wciąż czekam na drobne zmiany i odważniejsze propozycje w tej kwestii. Niech będą tak spektakularne jak eventy marki, bo dopracowane jak cała organizacja pokazu chyba już są. A i jeszcze jedno, w przyszłości mam nadzieję na pokazy wyprzedzające sezon, gdyż niektóre ubrania można było zobaczyć już w salonach, a to niewątpliwie byłaby kropka nad i w prezentowanej jakości.



*Zdjęcia i film pochodzą z prywatnego iPhona 4, dlatego jakość nie jest idealna.
Trwa ładowanie komentarzy...