O autorze
dziennikarz mody

obserwuj mnie:
Twitter
Instagram

Danuta Szaflarska jest jak magnes! Zdjęcia z jedynej urodzinowej sesji aktorki

Marcowa okładka magazynu Zwierciadło, fot. Marlena Bielińska/MOVE
Marcowa okładka magazynu Zwierciadło, fot. Marlena Bielińska/MOVE Facebook magazyn Zwierciadło
To prawdopodobnie najstarsza, wciąż pracująca aktorka na świecie. Choć nie cierpi udzielać wywiadów (i jest w tym bardzo stanowcza), zgodziła się na taki jeden urodzinowy do magazynu Zwierciadło. Do tego oczywiście sesja zdjęciowa. Jedyna w swoim rodzaju, bo kilka godzin z panią Danutą, to nie praca. To prywatna, teatralna przyjemność.

Są sesje zdjęciowe, na które czekasz, bo jesteś ciekaw osoby, o której dużo słyszałeś, a z którą spotkasz się po raz pierwszy. Co do niektórych masz po prostu jakieś oczekiwania. Te okładkowe są najbardziej wymagające. Zupełnie inaczej pracuje się z Grażyną Torbicką, Danutą Stenką, Tomaszem Kotem czy Marią Peszek. A Danuta Szaflarska? Na początku wielka niewiadoma. Później dziwne napięcie. A na końcu zaszczyt i zadowolenie. Kiedy zobaczyłem film "Pora umierać" Doroty Kędzierzawskiej z 2007 roku (pani Danuta miała wówczas 92 lata), pomyślałem "super babka!". W zeszłym roku, 1 września znów zachwyciłem się niesamowitym monologiem aktorki w dokumencie "Inny Świat". A po kilku miesiącach, na początku stycznia spotkałem ją osobiście w studio, pracując z zespołem redakcyjnym Zwierciadła nad marcową okładką. To było coś.

Godziny przyjazdu naszej bohaterki wyczekiwaliśmy trochę tak, jak w dzieciństwie czekało się na wizytę Świętego Mikołaja. Wpatrywaliśmy się w otwierające się drzwi do studia ze wstrzymanym oddechem. Pani Danuta weszła bardzo żwawym krokiem z uśmiechem na twarzy i charakterystycznym dla niej błyskiem w oku. Była niczym magnes. Przywitała się i od razu poprosiła o dobrą kawę. Gdy tylko zaczynała opowiadać różne historie, wszyscy zamierali i nastawała taka swobodna i naturalna cisza. Zwłaszcza w przerwach pomiędzy kolejnymi ujęciami, jak zaklęci w magicznym kręgu słuchaliśmy opowieści z czasów młodości, lat wojennych, przetrwania i dalekich aktorskich podróży. Był to trochę taki nasz prywatny monodram. Bardzo żywy, na wyciągnięcie ręki, z filiżanką kawy. Pani Danuta sama poganiała nas do pracy, bo jak mówiła nie przyszła tu tylko na kawę i ciasto. W końcu było do wykonania zadanie. Choć tak naprawdę ciastka bardzo lubi. Zwłaszcza tort bezowy z wiśniami ze swojej ukochanej cukierni na Starym Mieście, gdzie mieszka od 53 lat. Na nasze szczęście, nawet przed obiektywem aparatu kontynuowała anegdoty i cytowała treści "Zakazanych piosenek", adekwatnie do sytuacji z planu zdjęciowego i stylizacji. Na propozycję pastelowo-różowego płaszcza, odpowiedziała teatralnie krzyżując ręce: "O nie! W różowym to ja się uśmiechać nie będę." Tak więc zaniechaliśmy różu, by nie stracić pogodnej twarzy bohaterki. To zdecydowanie zbyt duże obciążenie, nawet jak na tak zgrany duet, jaki stylizacyjnie tworzymy z Dominiką. Z kolei podczas ujęć z zabawnymi okularami wołała: "Proszę Państwa otworzyliśmy właśnie sklep z okularami. Ja polecam te! To dopiero coś - zupełnie oczu nie widać, więc nie wiadomo co się w nich za chochlik czai". Jest też świadoma swych ubraniowych wyborów, oświadczając nam grzecznie, że "paski do pasków to nie" i prosi o inny zestaw.



Wciąż pozostaję pod wrażeniem jej charyzmy, zwinności i koordynacji ruchowej oraz umysłowej. Tym bardziej, że w rozmowie z dziennikarką Aliną Gutek, na pytanie czy trzeba jakoś szczególnie o siebie dbać, by zachować taką kondycję, odpowiada: " Muszę panią rozczarować, żyłam niezbyt higienicznie. Głodowałam albo jadłam to, czego nie powinnam. Był okres, kiedy piłam (...) Przez 20 lat paliłam papierosy. Czyli robiłam wszystko to, czego nie powinno się robić". Zaś w kontekście kondycji umysłowej, mówi: "Mam wewnętrzny nakaz, żeby uczyć się, być aktywną, to sprawia mi radość". I dalej: "Najważniejsze, że mam dobrą pamięć, że bez problemów uczę się tekstów... bo jestem teraz w obsadzie czterech sztuk". Dla mnie kobieta niesamowita. Fenomen. I to z olbrzymim poczuciem humoru. Kobieta, dla której "Miłość jest napędem do życia, bo zakochanie to najfajniejszy okres, ale krótki. Zakochiwałam się dość często, ale trwało to rok, czasem dwa, potem mijało". I może w tym właśnie tkwi cały sekret zacnych 100 lat?
Trwa ładowanie komentarzy...