Dekada konstrukcyjnej mody. Przybylski night air show.

finał pokazu Night Air
finał pokazu Night Air
Konkretna, dokładna, przemyślana. Tak skrótowo przedstawia się moda Mariusza Przybylskiego. Projektanta, który nie zaskakuje, a prowadzi swoistą kontynuację. Nie udziwnia, lecz dobrze konstruuje. Nie skandalizuje, bo stawia na użyteczność mody. Nuda? Absolutnie! To plan, który działa już dekadę. W piątek 14-go, odbyło się NIGHT AIR - show specjalne, jubileuszowe. Czy na pewno dobre?

O sezonie polskich pokazów już dawno zdążyliśmy zapomnieć. Pokazali się właściwie wszyscy. Mariusz Przybylski milczał. Wciąż czekał. Jeszcze w ostatniej rozmowie na początku lutego, projektant zapewniał mnie, że pokaz będzie. I rzeczywiście, odbył się w miniony piątek. Wiadomo, że każde takie wydarzenie zobowiązuje. To jubileuszowe, tym bardziej. Większe emocje, wstrzymywany oddech, sprecyzowane oczekiwania. Bywa, że nawet sam zaczynasz się wtedy bać, trzymasz kciuki i liczysz, że wreszcie odetchniesz z ulgą. Tym razem oddech miałem spokojny. Fakt, że pokaz zrealizowano grubo poza sezonem i nie wiem czy udział w programie Project Runway jest wystarczającym usprawiedliwieniem. Ale... ale czekać było warto. Przybylski - jak powiedział mi kiedyś w wywiadzie - stawia na modę bardzo użytkową, stroniąc od inspiracji sztuką. I nadal tego się trzyma, bo aktualna kolekcja jest do noszenia, od razu. Jest też dopracowana w szczegółach. Analitycznie przyglądam się jego kolekcjom od kilku sezonów i rzeczywiście widać wyraźną kontynuację nie tylko w ogólnym koncepcie z pokazu na pokaz, ale również w poszczególnych projektach. Ta była kompleksowa i złożona, a to bardzo ważne. Rozkładając ją na czynniki pierwsze znajdziemy w niej ogrom elementów zdatnych do noszenia osobno. Mało tego, każda część setów solo wciąż prezentuje się dobrze, solidnie i interesująco.



Wywiad z projektantem: „Nie snobizujmy się tak, nie wszyscy muszą być wielkimi artystami.”

Pierwszych kilka modeli, to printy. Niezwykle barwne, rajskie klimaty. Nadruki nie są obce projektantowi, jednak wcześniej przybierały formę bardziej spokojną jak np. słoje drzewa. Natomiast ta energiczna eksplozja natury jest dość niespotykana jak na wyznanie, którego trzyma się designer. Te kilka sylwetek miało nas utrzymać w wiosennym nastroju, bo w końcu sezon ten w modzie hula już w pełni.



Jednak to "druga" część pokazu była prawdziwym, znanym Mariuszem. Filozofia, którą wyznaje dała się poznać w wielu szczegółach, konstrukcyjnych formach, zakładkach, przeszyciach, łączniu tkanin, doborze materiałów. Konsekwentnie już od paru lat widzimy na wybiegu zarówno sylwetki damskie i męskie, choć to od tych drugich projektant zaczął i osiągnął perfekcję. Obecnie mamy wyważony podział 50:50.Tym razem w kobiecych ubraniach zdarzały się powycinane miejsca, ukazujące fragmenty ciała. Nic kontrowersyjnego, raczej estetycznie uatrakcyjniającego zarówno ubiór jak i modelkę. Forma wielu gór była dość pudełkowa i krótka lub często specjalnie przyduża. Bluzy choć wciąż wpisujące się swą naturą w charakter sportowy, za sprawą zdobień i ciemnych barw nadają się na wieczorną stylizację. Jedno jest niezmienne, do cekinów nadal nie pałam namiętnością i dla mnie zabieg udekorowania nimi wspomnianych bluz, to już ciut za dużo. Ale to naprawdę szczegół. Za to znane i popularne kurtki bomberki zostały skonstruowane m.in. z wełny, jak swetry o grubych warkoczowych splotach ze wstawkami skóry, co przyjąłem z entuzjazmem.



Męskie sylwetki, to głównie bardzo prosta i surowa forma. Nie znaczy jednak, że nieciekawa. Przeciwnie. Kompleksowa i przemyślana, ale już wiemy, że ta linia wypada prawie bezbłędnie. Prywatnie spodni eleganckich nie noszę, ale widząc te z asymetrycznymi i geometrycznymi wstawkami z przodu i z tyłu - chcę założyć. Ogólnie rzecz biorąc cała kolekcja to udana wariacja na temat koszul, bluz, spodni, kurtek i ramonesek. Atutem jest jej warstwowość i skomplikowane łączenie przeróżnych faktur oraz zdobień w jednym projekcie, jak np. granatowo-czarnej damskiej koszuli. Z kolei elementem spójnym i charakterystycznym są spodnie o długości 7/8.



Kiedyś wciąż łaknąłem nowości, zaskoczenia, efektu wow. Teraz wiem, że nie to jest najważniejsze. Coraz bardziej przekonuję się o słuszności tego, co już znane, ale za to misternie skonstruowane. I pomimo, że dla mnie kolekcja Night Air - bądź co bądź - jest małym przeglądem the best of, tyle że ulepszonym i dopracowanym, to jest to także pewien przekaz. Przesłanie, że kierunek Mariusza Przybylskiego jest niezmienny. I to, że staje się coraz bardziej medialną postacią, nie wadzi konstrukcyjnej modzie, którą na co dzień rzemieślniczo wciąż stawia na pierwszym miejscu.

Trwa ładowanie komentarzy...